Pingpongowy rollercoaster i podium z warkoczami, czyli jak nasi uczniowie podbili Żywiec-Oczków! Październik 2026 w Szkole Podstawowej nr 8 w Oczkowie minął pod znakiem latających celuloidowych piłeczek, epickich serwisów i emocji, które mogłyby obdzielić kilka finałów Ligi Mistrzów.
Oto jak nasze ekipy z Siennej ograły system (a czasem system ograł nas, ale z klasą!):
Misja: Przetrwanie – Chłopcy (Klasy 4–6)
8 października 2026 r. na front ruszyli młodsi panowie, a naszą szkołę dumnie reprezentowali: Karol Klinot, Wiktor Klinot oraz Michał Urbaś. Cel: zdemolować rywali rotacją. Początek był obiecujący – w pięknym stylu odprawiliśmy z kwitkiem ekipę z Gilowic, pokazując im, gdzie rosną tenisowe gruszki. Potem jednak trafiliśmy na wymagających sąsiadów i po zaciętym boju nasi panowie musieli uznać wyższość potężnej drużyny z Łękawicy. Z ławki trenerskiej gardło zdzierał i strategiczne wskazówki rozdawał niżej podpisany Aleksander Sajbor, ale rywale postawili twarde warunki. Ostatecznie, po serii pojedynków pełnych potu, łez i widowiskowych „szczurów” po kantach stołu, męska drużyna wywalczyła dumne 7. miejsce w powiecie! Miejsca na podium tym razem nie było, ale miano pogromców Gilowic zostaje z nami!
Dziewczyny rządzą! – Żeńska reprezentacja (Klasy 7–8)
22 października 2026 r. do akcji wkroczyły starsze dziewczęta w składzie: Amelia Brasse, Amelia Kukla oraz Marysia Dybczak. I to nie był zwykły występ – to był prawdziwy tenisowy blitzkrieg! Nasze reprezentantki podkręcały piłeczki tak mocno, że rywalki szukały ich wzrokiem na sąsiedniej sali gimnastycznej. W drodze do strefy medalowej nasze dziewczyny dosłownie zdemolowały SP 3 z Żywca, Pietrzykowice oraz Gilowice – sety uciekały taśmowo, a przeciwniczki prosiły o najniższy wymiar kary.
Prawdziwy thriller rozegrał się jednak w walce o srebro. W dramatycznych okolicznościach, po horrorze pełnym zwrotów akcji i grze na przewagi, Amelia, Amelia i Marysia musiały minimalnie uznać wyższość drużyny z Brzuśnika – i to mimo mojego głośnego dopingu, przez który niemal straciłem głos! Mimo otartej łzy porażki w tym jednym meczu, efekt końcowy jest piorunujący: fantastyczne, absolutnie genialne 3. miejsce w powiecie i brązowe medale lądują na szyjach naszych dziewczyn! Plotka głosi, że puchar jest tak ciężki, że cała trójka będzie zwolniona z noszenia plecaków do końca tygodnia.
Wielkie brawa dla obu ekip z Siennej! Karolowi, Wiktorowi i Michałowi gratulujemy niezłomności i utarcia nosa Gilowicom, a Ameliom i Marysi dziękujemy za dostarczenie emocji godnych horrorów Hitchcocka. Ktokolwiek myślał, że tenis stołowy to nudna gra w „odbijanego”, nie widział naszych (i moich trenerskich ewolucji przy ławce) w akcji!
Tekst i zdarte gardło: Aleksander Sajbor






